O darzącej naturze cnót

Dr Iwona Jazukiewicz

Uniwersytet Szczeciński

 

O darzącej naturze cnót

 

Herakles dorastając udał się na miejsce samotne, by dokonać wyboru dalszej drogi życiowej. Na rozdrożu spotkał dwie kobiety. Obie były urokliwe, a jednak zdecydowanie różniły się zachowaniem i wyglądem. Jedna była zuchwała i miała wyzywającą urodę. Druga, powściągliwa w zachowaniu, wyglądała pięknie i skromnie jednocześnie. Każda z nich doradzała młodzieńcowi drogę, na której stała.

Pierwsza przemówiła Kakia, kobieta o silnej budowie i butnym zachowaniu, następującymi słowami:

„Widzę, Heraklesie, jak się wodzisz z myślami, którą drogę masz obrać w życiu. Jeżeli mnie weźmiesz za przyjaciółkę, poprowadzę cię drogą najprzyjemniejszą i najłatwiejszą, zakosztujesz wszelkich rozkoszy, a do końca życia nie doznasz żadnych przykrości. Przede wszystkim nie będziesz się martwił /…/ jedyną twą troską będzie na to tylko zwracać całą uwagę, w jakim jedzeniu i piciu mógłbyś znaleźć największą przyjemność /…/ nie bój się, nie dopuszczę do tego, abyś je musiał zdobywać za cenę trudów i męki, zarówno duszy, jak i ciała. Bądź pewny, że co tylko inni wypracują, ty z tego będziesz korzystał, będziesz miał wszystko, z czego mógłbyś ciągnąć korzyści. Ja bowiem swoim miłośnikom daję możność czerpania ze wszystkiego rozkoszy”[1].

Propozycja Kaki jest drogą łatwą i przyjemną, pozbawioną własnego trudu, a pełną zmysłowej rozkoszy. Alternatywa Arete, kobiety o wzniosłej i delikatnej urodzie, jest następująca:

„Ja także, Heraklesie, przychodzę do ciebie /…/ jeśli pójdziesz drogą, która prowadzi do mnie, na pewno w pracy i trudzie dokonasz pięknych i chwalebnych czynów i jeszcze bardziej mnie wsławisz, tak że dzięki twoim dobrym uczynkom okażę się jeszcze wspanialsza. Nie będę cię zwodzić obietnicami rozkoszy, ale zgodnie z prawdą przedstawię ci rzeczywistość, tak jak ją urządzili bogowie. Wiedz zatem, że żadnej rzeczy, które są piękne i dobre, nie użyczają bogowie ludziom za darmo – bez pracy i starań /…/ Jeśli chcesz mieć poważanie w jakimś kraju, musisz być pożyteczny dla tego kraju, /…/ jeśli chcesz, aby ziemia rodziła obfite plony dla ciebie, musisz uprawiać ziemię, /…/ jeśli wreszcie chcesz mieć silne i zdrowe ciało, musisz je przyzwyczajać do uległości względem rozumu i ćwiczyć w trudach i znoju”[2].

W zasadzie obie kobiety – Kakia i Arete – proponują Heraklesowi ten sam cel: szczęśliwe życie. Różnica dotyczy sposobu dochodzenia do niego. Kakia przekonuje, że szczęście polega na beztroskim korzystaniu z tego, co łatwe, przyjemne i korzystne. Odpowiada ona Arete następująco:

„Widzisz, Heraklesie, jak daleką i trudną drogę do radości ukazuje ci ta niewiasta? Ja jednak zaprowadzę cię łatwą i krótką drogą do szczęścia”[3].

Arete nie wyklucza korzyści: szacunek społeczeństwa, obfitość plonów ziemi, zdrowie i siła fizyczna – są piękne i dobre, ale zdobywać je należy wytrwałą, własną pracą, a nie beztrosko licząc na trud czyjejś pracy. Jej odpowiedź jest następująca:

„O, nieszczęsna istoto! Jakie właściwie masz dobro? Jaką możesz znać prawdziwą przyjemność, jeśli nic nie chcesz uczynić, aby ją zdobyć? Nie potrafisz nawet poczekać na pragnienie przyjemności, ale zanim się jeszcze obudzi, już się wszystkim w pełni nasycasz, bo zanim poczujesz głód, już się najadłaś, zanim pragnienie, już się napiłaś /…/ nigdy nie widziałaś swojego pięknego uczynku. I kto by dał wiarę twym słowom? Kto by ci pomógł w potrzebie? Kto rozumny miałby odwagę należeć do twego szalejącego grona? Twoi miłośnicy mają w młodości słabe i wycieńczone ciała, w późniejszym zaś wieku zgaszone dusze i otępiałe umysły. W próżniactwie, w wykwincie, w tłustym dobrobycie upływa im młodość, w nędzy i zaniedbaniu dożywają starości; muszą się wstydzić, kiedy pomyślą o tym, co dawniej czynili, i ciężarem przygniata ich to, co czynią obecnie /…/ Jeśli więc, Heraklesie, /…/ niezłomnie wytrwasz w takich trudach, zdobędziesz w nagrodę doskonałą pod każdym względem szczęśliwość”[4].

Skierowanie mitu jest uniwersalne, do każdego człowieka. Herakles – to osoba na moralnym rozdrożu, która dokonuje wewnętrznego rozstrzygnięcia o sposobie dochodzenia do szczęścia. Towarzyszką każdego może być zarówno Kakia, jak i Arete. Wybór należy do człowieka.

Słowo arete oznacza w języku polskim cnotę, a dosłownie znaczy „Ta, Której Imienia nie Wymawia się”[5]. Nie wymawia się imienia wtedy, gdy:

1/ nie zna się go

2/ zna, ale nie ceni

3/ zna, ceni, ale nie używa (nie praktykuje) się w swoim życiu.

W dosłownym znaczeniu treść pojęcia cnoty można więc odnieść do życia współczesnego człowieka: Czy wymawia on imię Arete, czyli cnoty? Jak często ja je wymawiam? Czy wiem czym jest cnota? Czy ją praktykuję?

Milczenie jest zapominaniem, a to z kolei – formą niszczenia. Jeśli człowiek współczesny zapomni o cnocie, to zniszczy bycie obejmujące dobro, ponieważ cnota współwystępuje z moralnym dobrem.

Tegoroczny Szczeciński Zalew Myśli jest wołaniem o rehabilitację cnót, bo choć szczególnie zaprasza do refleksji nad bezinteresownością, hojnością i wspaniałomyślnością, to jest tak, że praktykowanie jednych cnót sprzyja kształtowaniu innych, czyniąc to kształtowanie łatwiejszym, lecz nie: automatycznym. Co łączy wszystkie cnoty? Łączą je między innymi następujące własności:

  1. Cnota nie może być rozpatrywana bez tego, kto ją posiada. Jest doświadczana przez człowieka i w człowieku. Jest więc jego sprawnością.
  2. Sprawność ta dotyczy rozumu i woli człowieka:

– sprawność rozumu wyraża się w tym, że człowiek potrafi rozpoznać prawdę i dobro (wie co jest prawdziwe/fałszywe oraz dobre/złe);

– sprawność woli wyraża się w tym, że człowiek dobrowolnie i chętnie wykonuje dobry czyn (czym innym jest wiedzieć, a nawet zgadzać się z tym, że należy ustąpić miejsce osobie starszej a czym innym uczynić to w konkretnej sytuacji)

  1. Cnota ma swoją wartość moralną, to znaczy, że nie każda sprawność jest cnotą: nie nazywamy cnotą sprawnego biegania czy liczenia, ani tym bardziej sprawnej kradzieży samochodu.

Cnotą są wyłącznie te sprawności, które są ukierunkowane na realizację celu moralnie godziwego. Sprawności użyte do niegodziwego celu zostają wykluczone z zakresu tego pojęcia. Cnota wyraża więc prawość człowieka oraz jego działania. Współwystępuje z moralnym dobrem.

  1. Cnota jest sprawnością nabytą. Stać na nią każdego: nie jest wrodzona, nie zależy od majętności ani statusu społecznego. Jest dostępna wszystkim, ale powszechność ta nie oznacza, że wszyscy ją posiadają. Dostępuje jej ten, kto podejmie pracę nad sobą i wytrwale w tym trudzie dąży do doskonałości. Cnota wymaga pracy i wysiłku włożonego w nabywanie sprawności. Można ją potraktować jako „zadanie, które rozciąga się na całe życie”[6].
  2. Nabywalność cnoty oznacza możliwość jej kształtowania, ale również prawdopodobieństwo utraty. Cnota niepraktykowana zanika (przypomnę: zapominanie jest formą niszczenia).

Niemożliwością jest natomiast pozbawienie człowieka cnoty przez drugą osobę.

  1. Cnoty posiadają swoje przeciwieństwo zwane wadami. Tak kształtowanie cnoty, jak i niwelowanie wad wymaga czasu na ćwiczenie się w czynieniu dobra.

Człowiek kształtujący w sobie cnoty, a pomniejszający posiadane wady zwiększa zakres czynionego w życiu dobra, a wyrzeka się czynienia zła. Ze względu na swoją istotę cnota nazywana jest pięknem ludzkiego bycia.

Piękno zachwyca swym urokiem, a jednak cnota nie jest tylko ozdobą człowieka, który ją posiada. Klejnoty są piękne, lecz jedynie zdobią i to wyłącznie ich właściciela. Są znakiem zewnętrznego bogactwa, ale niekoniecznie dobroci osoby. Cnota jest  w e w n ę t r z n y m  bogactwem człowieka, wypracowanym trudem nieustannej pracy nad sobą.

Warto się zastanowić czy własny rozwój jest tym, na co człowieka maksymalnie stać. Czy jest on najważniejszym i największym staraniem, jakie człowiek jest w stanie podjąć? Czy wolno człowiekowi na tym zadaniu poprzestać?

Wolno, bo jest istotą wolną i może wybierać, ale jest też istotą rozumną i dobrze, żeby wiedział pomiędzy czym może wybierać. W zakresie własnego rozwoju możliwość jest trojaka:

  1. Nie podejmować trudu pracy nad sobą

Rozwojowi nadano status powszechnego prawa, stwierdzając o człowieku, że musi się rozwijać, aby istnieć[7]. Brak starań o własny rozwój można więc umieścić poza normalnością. Świadoma bierność lub destrukcyjność w pełnej aktualizacji swoich możliwości rozwojowych jest patologią. Jest niezgodna z rozumną naturą człowieka i zasługuje na miano perwersji.

 

  1. Podejmowanie pracy nad sobą jako dążenie do własnej doskonałości

Pozwala ono ukształtować cechy osobowości rzadkie i trudne do zdobycia. W centrum starań i zabiegów jest własna osoba. Potrzebne jest też nieustanne kontrolowanie siebie i potwierdzanie kolejnych osiągnięć przed samym sobą oraz innymi osobami. Takie ukierunkowanie na siebie może współwystępować z poczuciem wyższości oraz rozwojem form egocentryzmu i egoizmu. Perfekcjonizm może też prowadzić do depresji albo obsesji, bo zupełna doskonałość nie jest człowiekowi dostępna ze względu na nieuchronność popełniania błędów, wynikającą z ograniczeń właściwych ludzkiej egzystencji.

  1. Podejmowanie pracy nad sobą jako przekraczanie indywidualizmu

Człowiek pozornie zapomina o sobie. Pozorność w tym przypadku nie oznacza braku starań o własny rozwój, lecz nie nadawanie mu  najwyższej wartości. Własna aktywność nie jest ukierunkowana na samego siebie, lecz zwrócona ku innym osobom. Wypracowane bogactwo wewnętrzne jest nie po to, by się nim wywyższać lub szukać pochwał, lecz by dzielić się nim z innymi. Własna doskonałość nie jest celem, lecz ma swój cel: czynienie dobra.

We współczesnym świecie zdobywania i gromadzenia taki człowiek decyduje się na rozdawanie, czyli nieustanne o b d a r z a n i e  innych tym, co wypracował w drodze własnego rozwoju.

Cnota jest  w y p r a c o w a n y m  b o g a c t w e m  o s o b o w y m. Darzenie wymaga tego osobowego bogactwa, by mieć czym obdarowywać. Darząca natura cnoty czyni ją darem dla drugiego człowieka ofiarowanym  b e z i n t e r e s o w n i e  ze swojego osobowego bogactwa. Jest sposobem bycia, który subtelnie zachwyca i angażuje. Zachwyca, bo wskazuje pełnię człowieczego bycia; bycie całkowite. Angażuje, ponieważ wymaga ono pracy nad sobą. Cnota wyklucza bycie ograniczone indywidualizmem (zapatrzeniem w siebie) oraz wadami (np. pychą czynionego dobra).

Nawiązując do tematu sympozjum można stwierdzić, że cnota jest obdarowywaniem za darmo (bezinteresownie), ale nie na darmo. Zyskują obie strony: obdarowywany oraz ten, który obdarowuje. Dla obdarowanego bezinteresowna troska drugiej osoby jest przecież przejawem miłości, bez której – jak bez powietrza i chleba – niemożliwy jest prawidłowy rozwój: niekochane dziecko zapada na chorobę sierocą; niekochany dorosły traci nadzieję i sens życia.

Wzrasta też obdarowujący według sprawdzonej reguły życiowej: im mocniej koncentrujesz się na sobie, tym bardziej oddalasz się od pełni bycia; im więcej udzielasz siebie, tym bardziej stajesz się człowiekiem.

Doświadczenie bycia całkowitego wymaga przekroczenia siebie i zaangażowania siebie w służbę człowieczeństwu drugiej osoby. Angażując się i obdarzając, człowiek oddaje siły i czas, co w języku psychologii jest nazywane „spalaniem się”, czyli utratą, maleniem. W wymiarze egzystencjalnym człowiek nie traci, lecz wzbogaca to, co istotne – człowieczeństwo.

Czy potrzeba większego uzasadnienia sensu i znaczenia cnoty w życiu codziennym?

Powraca więc pytanie: Czy człowiek współczesny wymawia imię Arete? Na ile ja praktykuję ją na co dzień?

Milczenie dotyczące cnoty jest zapominaniem o niej…

Serdeczne podziękowania należą się głównemu organizatorowi Panu Arkadiuszowi Więcko za zaproszenie nas do refleksji nad tak istotnym wymiarem naszego życia. I zupełnie nie dziwi mnie tegoroczny pomysł, bo Arek jest na co dzień wspaniałym przykładem  b e z i n t e r e s o w n e g o  bycia wobec drugiego człowieka.

 

P.S.  Konferencja wygłoszona podczas sympozjum pn.”Za darmo nie na darmo. Bezinteresowność, hojność, wspaniałomyślność – o rehabilitację cnót”

21 listopada 2009 roku na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie w ramach  cyklu: Szczeciński Zalew Myśli przygotowanego przez Fundację Dom Rodzinny w Łysogórkach /www.fundacja-dom-rodzinny.org.pl/.

 

 

[1] Cyt. za: Reale G.: Historia filozofii starożytnej. T.1, Red. Wydaw. KUL, Lublin 2000, ISBN 83-228-0339-7, s. 273

[2] Tamże, s. 274

[3] Tamże, s. 275

[4] Tamże, s. 275-276

[5] Kempiński A.M.: Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich. Wyd. Iskry, Warszawa 2001, ISBN 83-207-1629-2, s. 42

[6] Mądrość życia. Red. M. Mróz. UMK, Toruń 2003, ISBN 83-231-1671-7, s. 25

[7] Tischner J.: Jak żyć? Wyd. Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 2000, ISBN 83-86204-44-3, s. 71

Brak możliwości komentowania